Trener Rozwoju: to nie zesłanie!
Wpisany przez maciek    piątek, 17 lutego 2012 19:29    PDF Drukuj Email

Lider III ligi śląsko-opolskiej powoli domyka kadrę. Z możliwości pozyskania na rundę wiosenną Wojciecha Króla Mirosław Smyła z jednej strony się cieszy, z drugiej zaś – wręcz przeciwnie.

- Jestem zadowolony, że Wojtek nas wzmocnił – mówi trener Rozwoju Mirosław Smyła. - Jego przyjście zwiększy nam pole manewru, a w dodatku jest to chłopak już dość obyty, po „trenerce” ekstraklasowej. Patrząc jednak pod innym kątem, jako trener, który w końcowej fazie miał swój malutki wkład w rozwój tego chłopaka, miałem nadzieję, że się w Górniku „załapie” na dobre. Powrót na wypożyczenie do Rozwoju to jednak dla niego żadne zesłanie! To była nasza wspólna, przemyślana decyzja. On potrzebuje regularnego grania i my mu w tym chcemy pomóc. A czy trafił za nisko? Tego nie wiemy. Polonia Bytom? Trudno powiedzieć, czy dałby sobie radę. Realia I-ligowe są dość… ostre, i nie wiem, czy pod pewnymi względami nie gra się tam ciężej niż w ekstraklasie, gdzie drużyny są lepiej poukładane. W I lidze czekało by go sporo walki i nie mam przekonania, czy umiałby tam „haratać”.  Jeśli w Polonii by nie grał, to straciłby pół roku i byłby rozczarowany. Jasne, przychodząc do nas uczynił w pewnym sensie krok w tył, ale tylko po to, by się odbić.

Niebawem działacze naszego klubu powinni oficjalnie ogłosić nie tylko wypożyczenie do końca sezonu Wojtka Króla, ale i powrót – na zasadzie transferu definitywnego – kolejnego wychowanka – bramkarza Bartosza Solińskiego. Na tym kompletowanie kadry mającej wiosną walczyć o awans do II ligi się zakończy.

- Nie musieliśmy tej zimy „na gwałt” szukać zawodników. Po prostu – wykorzystywaliśmy okazje, jak chociażby odejście Damiana Furczyka z GKS-u Tychy. Sparingi z wyżej notowanymi przeciwnikami pokazały, że nasz zespół coś już sobą prezentuje. A skoro tak – trzeba do niego „podklejać” tylko pojedyncze ogniwa. Dużą siłą jest młodzież, która stale robi postępy. Widać na boisku, że rośnie doświadczenie tych chłopaków i zgranie z resztą drużyny. Oni są coraz większym motorem napędowym – przyznaje szkoleniowiec Rozwoju.

Tej zimy akces do regularnej gry na śląsko-opolskich murawach zgłosili przecież nie tylko uważany już w zasadzie za „pewniaka” Konrad Nowak, ale i Adam Żak oraz Przemysław Szymiński. Do tej wyliczanki dodać należy także Króla... Nie można więc wykluczyć, że wiosną zdarzy się mecz (albo i mecze....), w których w składzie naszego zespołu pojawi się czterech zawodników z rocznika 1994.

Może tak być – potwierdza Mirosław Smyła. - Każdy z tych chłopaków rokuje spore nadzieje. To się może udać! Kto wie, może ich forma „wybuchnie” i będzie dobrze, bo bo mają potencjał ku temu, by walczyć o wysokie cele. Jeśli któremuś z nich uda się wybić i sprzedamy go wyżej, to też będzie dla nas powód do dumy.

foto: T. Błaszczyk
źródło: własne

 

SPONSORZY KLUBU SPORTOWEGO ROZWÓJ KATOWICE